wtorek, 18 grudnia 2012

Kawiarnia

Rozdział V


"Kawiarnia"


Wtorek 1986
Następnego dnia popołudniu.Zaspana z wczorajszej pracy wstałam przed 13, po krótkiej kąpieli zeszłam do kuchni.Przygotowałam sobie poranną kawę wsypując cukier zauważyłam kartkę,która leżała na blacie w kuchni.
-"Elena ! Wyjechałem na 2 tygodnie do kolegi w Londynie.Przepraszam,że się nie pożegnałem ale spałaś tak słodko,że szkoda było cię budzić.W szafce pod telewizorem zostawiłem ci 300$ .Spróbuj nie wydawać wszystkiego na głupoty,niech ci starczy na jedzenie.Żadnych niespodziewanych gości! Kocham cię, do zobaczenia za 2 tygodnie. Tata!" Wyjechał.Mam nadzieje,że nic mu się nie stanie w tym Londynie.Usiadłam na chwilę i myślałam.Zaczęłam myśleć o tacie,a później nie wiem czemu moje myśli zapełniły się Michaelem. Już tego nie kontroluje a co jeśli Emilly miała racje,może coś z tego będzie.Zanim dokończyłam swoją myśl dostałam wiadomość.
- Cześć, pamiętaj o dzisiejszej kolacji! o 17 z Michaelem! Przyjdę do ciebie o 15 i cię przyszykuję.- Mnie? Ja nie potrzebuje pomocy.Po chwili jej odpisałam.
- Możesz przyjść, ojciec wyjechał na 2 tyg. do Londynu. Ja teraz pójdę do sklepu i o 15 czyli za około półtorej godzinki będę czekać na ciebie w domu. Do zobaczenia ; *
- Do zobaczenia! Kup mi coś kochana ! - Dzisiaj wezmę do sklepu tylko 50$ i wydam na chleb bo mi brakuje i może jeszcze kupie coś na kanapki. Muszę oszczędzać, tato nie miał zbyt dużo pieniędzy,szkoda. Poszłam do pobliskiej galeri.Miałam do niej około 30 minut drogi jest tam najtańszy chleb co mi robi na korzyść.Weszłam do spożywczego i kupiłam 3 chleby nie jem zbyt dużo więc mi starczy na tydzień.Do kupiłam jeszcze wędliny i czekoladę na chleb zostało mi 12,31$ Pomyślałam,że mogę jeszcze kupić jakiś poczęstunek jak przyjdzie do mnie Emilly. Weszłam do ciastkarni " Sweet Dreams" zapędziłam się wydałam całą resztę na:
- ciastka karmelowe, czekoladowe,kokosowe i 2 babeczki.
Myślę,że to wystarczy.Wzięłam za małą torbę na zakupy, w ręku musiałam trzymać jeden woreczek ciastek.Wychodziłam już z galeri wyjmowałam bilety z torebki a,że była zapchana zakupami sprawiało mi to trudność.W pewnej chwili jakiś facet mnie potrącił wszystko mi się wysypało zakupy, kosmetyki, słodycze i bilety.Zbierając to byłam wściekła.Pomógł mi jakiś chłopak.
- Niektórzy ludzie nie mają za grosz kultury.- spojrzałam na niego, nasze spojrzenia się zetknęły. Szybko skierowałam wzrok na dół.
- Tak, masz racje. Dziękuje za pomoc- wstaliśmy.
- Nie ma za co. Jestem Jeremy. - Wyciągnął rękę.
- A ja Elena, miło mi - uścisnęłam jego dłoń
- Powiedz Elena skąd jesteś ? - razem wychodziliśmy z galeri.
- Mieszkam na Przedmieściach , a ty ? - staneliśmy przed wyjściem.
- Ja mieszkam za tą kawiarnią na Przedmieściach.!
- To ciekawe. Jeremy, skąd wiedziałeś że umiem mówić po polsku ? - uśmiechnełam się.
- Mówiąc szczerze nie wiedziałam. Zdałem się na intuicję. Pomyślałem " Taka ładna to musi być Polka" - zawstydziłam się.
- To ja już lecę, spieszę się
- Mam nadzieje,że kiedyś się spotkamy. - Spojrzał mi w oczy.
- Na pweno.- odpowiedziałam i wsiadłam do autobusu. Po drodze nie mogłam przestać się uśmiechać.Całkiem zapomniałam o tym spotkaniu z Emilly. Czekała już na podwórku.
- Lekkie spóźnienie, przepraszam- otworzyłam drzwi i weszłyśmy.- Tylko odłożę zakupy , poczekaj u mnie w pokoju. Na dwóch talerzach położyłam ciasteczka i zaniosłam do pokoju.
- Więc co ? Jak się ubierzesz? - zapytała z ciekawością .
- Hmmm..... Tak? - Pokazałam na swój strój klepiąc się w uda.
- Ta... a może jeszcze worek na głowę i napis "sierotka" ? - trochę się wkurzyłam, ale miała rację
- Ubierzesz hmmmm, tę tunikę, ten berecik , te spodnie , te buty o i ten płaszcz, a fryzurą zajmiemy się później. - patrzyłam na nią z zakłopotaniem.
- No co się tak gapisz jak bałwan w śnieg?! Ubieraj się! - Poszłam do toalety. Kiedy wyszłam, Emilly zaświeciły się oczy.
- Pięknie, brak mi słów. Tobie wszystko pasuje ! - Spojrzałam na zegarek była 16.
- Dzięki , może teraz fryzura ? - Lubie jak Emilly robi mi fryzury. Mówi,że mam takie długie i piękne włosy. Ciekawe jaką teraz wymyśli fryzurę.Minęło około 30 minut.
- Już gotowe! - Podeszłąm do lustra w łaziece.
- Ale fantastyczne ! Przeszedłaś samą siebie! - Miałam puszczoną grzywkę a styłu zrobione loki,które były podwinięte trochę do góry.Przytuliłam ją i znowu podziękowałam.
- Dobrze już wystarczy. Która jest ?
- 16:48.
- W ile minut dojdziesz ?
- w jakieś 10 .
- To ruszaj ślicznotko, ja zostanę i po pilnuję domu. Gdy byłam na miejscu nikt nie czekał ani w środku ani na zewnątrz. Usiadłam na ławce przed knajpą.Tak myślałam,że to żart.Znowu usłyszałam ten miły chłopięcy głos.To był Michael.
-Hey, is not that you are with me today appointed?- uśmiechnęłam się.
What we have on the menu ? - podał mi rękę.
- I see here a sweet strawberry - weszliśmy do środka. Gdy weszliśmy do kawiarni wszyscy skierowali w stronę mnie i Michaela wzrok.Czułam się dziwnie. Usiedliśmy w kącie, tak aby ludzie nie widzieli nas i co chwilę nie spoglądali.Zamówiłam to co on, bardzo mi smakowało.Miał takie śliczne oczy co chwilę się w nie wpatrywałam chyba to zauważył, bo podnosił głowę i się uśmiechał.Rozmowę z nim prowadziłam bardzo swobodnie. Był miły, czułam się z nim jak z przyjacielem.Myślałam,że Michael jest kolejną popową rozpuszczoną gwiazdą, a tak zatraciłam się z nim w rozmowie,że jak spojrzałam na zegarek była 21
 -Michael, is already too late....
- Please call me Mike- przerwał mi.
- I have to go home, probably waiting worried Emmily.-oznajmiłam.
-What Emmily?
- My friend is waiting for me at home. He probably thinks that something happened.
- Sure,limousine will soon- zdziwiłam się.
- Limousine? Mike does not come back on foot.
- I will not let you, it is already late, I do not want something to happen.-złapał mnie za rękę - poza tym limuzyna już jest.Faktycznie czarna limuzyna stała pod kawiarnią. Zapłacił za kolację i weszliśmy do limuzyny. Jazda nie była długa, za jakieś 10 minut byliśmy pod moim domkiem. Podszedł ze mną do drzwi.
- Elena You know, I had a lot of fun with you today- patrzył się na mnie z taką miłością.
- I, too, wish that was the end. Definitely a repeat- Uśmiechnęłam się, nagle nasze twarze były blisko siebie...czułam jego oddech na ustach. Tak to już miało się stać, tak tego pragnełam. Nagle....
- Cześć Gołąbeczki ! Koniec zabawy ! Pożegnajcie się i do domu..- byłam wkurzona, widocznie Michael też wydawał się być lekko zażenowany.
- Goodbye, Michael
- Goodbye - odszedł do limuzyny. Myślałam,że już na mnie nie spojrzy jednak kiedy wsiadał zobaczyłam błysk w jego oczach. Weszłam do góry z Emmily
- I jak było ? - nie zareagowałam, poszłam do pokoju i zamknęłam się bez słowa. Kiedy się przebierałam po kąpieli usłyszałam tylko,
- Zostaję u ciebie na noc. Ok ?
- Dobrze - położyłam się i po chwili zasnęłam.
________________________________________________________________________
tumblr_m3ptxeV4351qbi1f7o1_500.jpg

Jeremy - Nowy chłopak. Zauroczony w Eleni. Dziewczyna jeszcze nie wie,że złączy ich coś wyjątkowego.Pochodzi z Polski i mieszka blisko Eleny. Więcej o nim będzie w opowiadaniu .

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Noc w klubie

Rozdział IV

Noc w klubie


Poniedziałek. 06:30

Idę do pracy , Emilly załatwiła mi fuchę w nocnym klubie. Nie podobało mi się , ale co miałam zrobić, muszę nauczyć się zarabiać na życie.Sama nazwa klubu mnie odpychała "Night Dream". Nie dość że byłam tam kelnerką , to jeszcze ohydni faceci podrywali mnie.Przychodzę rano żeby przygotować salę dostaje wtedy więcej wypłaty. Później przychodzę o godz. 21 i jestem do 1 lub 2 w nocy w klubie.Praca jak każda inna przyjdziesz zrobisz swoje i wyjdziesz.Pracuje tam od miesiąca , a już nie znoszę tej pracy.Co wieczór przychodzi Eliot i próbuje do mnie wrócić , nie kocham go uważam go tylko za przyjaciela.Po pracy weszłam do Emilly , miałam po drodze.Otworzył mi jej brat Justin, kiedyś się w nim podkochiwałam ale już mi przeszło. Ma 26 lat , lubi słuchać rapu i jeździć na deskorolce. Niestety wydało się, że mi się podoba i teraz on zaczął do mnie startować. Mówiąc szczerze zawsze mi się to podobało ale dzisiaj nie miałam ochoty na flirty z nim.
- Cześć! Jest Emilly ? - uśmiechnęłam się w jego stronę.
- Witaj , Eleno. Nie ma jej ale możesz zaczekać, za jakieś pół godziny powinna być.- pokazał gestem,że mam wejść do środka.
- Nie będę się narzucać. - chciałam już odejść ale złapał mnie za ramię.
- Ależ nalegam...- uległam weszłam do środka.Usiadłam w pokoju Emilly i czekałam na jej przybycie.Cały czas myślałam o Michaelu. O jego oczach patrzył na mnie z takim uczuciem. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.Nagle do pokoju wszedł Justin.Usiadł obok mnie, nie chciałam tego.
- Chyba nie będzie jej przez dłuższy czas.- przybliżył się jeszcze bardziej czułam na szyi jego oddech.
- To ja chyba już pójdę.- położył swoją rękę na moim ramieniu i zaczął ściągać mi sweter.
Wstałam szybko i gwałtownie.
- Tego już za wiele! Justin jesteś fajnym , ładnym i miłym facetem. Muszę cię uświadomić ty mi się już nie podobasz! Więc wyjdę teraz z tego domu , a ty masz już takich numerów nie robić! - ochrzaniłam go słusznie !
- Dobrze..
- Żegnam ! - Im dłużej tam byłam, tym jeszcze bardziej nie mogłam patrzeć na Justina.Jak najszybciej wróciłam do domu i zadzwoniłam do Emilly. Wzięłam telefon w dłoń i zobaczyłam,że było 5 nie odebranych połączeń od numeru , którego nigdy nie widziałam na oczy.Chwile potem dostałam sms, ta wiadomość była dziwna.
- Jutro o 17:00 , kawiarnia na Przedmieściach. M.J.
Prawie cały dzień rozmyślałam o tej wiadomości.W końcu napisałam do Emilly sms, z treścią tej wiadomości i pytaniem. - Jak myślisz od kogo może być ten sms? - Czekałam pilnie na wiadomość. Przyszła w niecałe pół minuty.
- M.J.= Michael Jackson. Powiedz szczerze nadal utrzymujesz z nim kontakt?- mogłam się domyślić.
- Nie utrzymuje, nawet nie wiedziałam, że on jeszcze się do mnie odezwie.- zaczęłam się nad tym dużo się zastanawiać.
- Dobra uznajmy,że nie wiedziałaś. Pójdziesz na to spotkanie?
- Nie wiem , ale raczej pójdę. A jeżeli to jest jakiś głupi żart ?- na tego sms czekałam dłużej.
- Posłuchaj mnie uważnie. Jesteś śliczną Polką ! On jest Ślicznym murzynkiem *.* Zazdroszczę ci tego. Patrzyłam na Michaela cały czas i widziałam jak on się na ciebie patrzył. To nie był zwykły wzrok. Możliwe że facet się w tobie zauroczył. Nie odpisuj na tego sms'a bo nie chcę słuchać twoich wymówek. Masz iść na to spotkanie i koniec. To może być początek czegoś pięknego. Ja kończę , nie zapomni iść do pracy. Pa ;* - Bym się sprzeciwiła ale nie miałam po co. Emilly jak zawsze miała racje. Wykąpałam się i poszłam do pracy.Myślałam że to będzie wieczór jak każdy innych , jednak myliłam się.Do pracy spóźniłam się pół godziny, szef nie był zadowolony.
- Do pracy leniwa klucho ! Musiałem za ciebie harować, szybciej przebieraj się i do roboty. - Weszłam przez zaplecze, ubrałam się i ruszałam do pracy.Stałam za ladą jak zawsze.
- Dwa piwa ślicznotko poproszę.- Powiedział mi Bob , który zawsze przychodzi co wieczór i umila mi prace. Naglę w klubie zabrzmiała piosenka Michaela Jacksona, a z głośników wydobyły się słowa Roba, mojego szefa.
- Mamy dzisiaj niezwykła okazję powitać , samego Michaela Jacksona! - to prawda siedział na kanapach w rogu klubu. Z jakimś facetem w brodzie i dwiema pięknymi kobietami u swojego boku.Sama miałam odruchy spoglądania ku niemu i ku jego pięknymi koleżankami. Nigdy nie chodziłam z piwem do klubowiczów , jednak dzisiaj to miało się stać.
- Ty ! Emilly zanieś 3 piwa dla kolegów pana Jacksona i sok pomarańczowy dla samego Jacksona.- Sok jabłkowy mówiłam po cichu sama do siebie. Położyłam na stół grupy siedzącej z wielką gwiazdą. Nie patrzyłam na niego , ale kiedy spojrzałam ujrzałam jak jedna z jego przyjaciółek całuje go w usta. Moje oczy zrobiły się szklane, spojrzał na mnie zauważył mnie, nie mogłam wytrzymać wybiegłam z klubu.Zaczepiło mnie dwóch facetów.
-Cześć śliczna ! Pokaż co tam chowasz pod spódniczką! - bałam się.
- No pokaż , tylko chcemy zobaczyć- co raz bardziej się do mnie zbliżali , naglę uderzyłam plecami o ścianę. "To już koniec już po mnie"
W jednej chwili , zboczeniec padł a za nim drugi dostali czymś ciężkim w głowę. Cieszyłam się dopóki nie zobaczyłam,że do Michael mnie uratował.
- Ja bardzo cię chcieć....przepraszam- jego polski nie brzmiał najlepiej,ale był taki słodki.
- Nie musiałeś się kleić do tej kobiety.- byłam stanowcza.
- Ja nie kleić się do niej. Ty mi. I like you.
- I like you too. - Odeszłam...
- Dogonił mnie i przytulił - to było najmilsze uczucie w moim życiu jakie kiedykolwiek doznałam.
- I'm waiting....ymmm..przedmieścia .- Uśmiechnęłam się, a on dał mi swój kapelusz.
- Dlaczego? - zagryzł dolną wargę. Nie wiem czemu ale to mi się strasznie spodobało.
- Pamieć na mnie. - Odszedł. Poprosiłam szefa o zwolnienie i poszłam do domu , kapelusz położyłam na łóżku. Całą noc nie mogłam spać, patrząc na ten kapelusz widziałam Michaela. Zaczęłam go oglądać , znalazłam w środku kartkę. "Kiedyś zobaczysz prawdziwego mnie. M.J."
________________________________________________________________
Bob (48 lat) Bliski przyjaciel ojca, przychodzi do pracy Eleny żeby ją pilnować i chronić. Miał romans z Natalią.
images.jpg

Rob ( 32 lata) Okrutny szef Eleny , nienawidzi ludzi , kocha tylko siebie i pieniądze.

farby-do-wlosow-dla-mezczyzn-ibisz-155407_L.jpg

Justin (26 lat ) - Kiedyś podobał się Elenie jednak ona mu nie. Teraz jest na odwrót , zawsze z nią próbuje flirtować , aż do przesady.
channing-tatum.jpg

niedziela, 16 grudnia 2012

Michael Jackson

III Rozdział Michael Jackson
Niedziela 1986 r.

Do domu wróciłam około godziny 14. Ojciec był w ogrodzie i kosił trawnik, weszłam nie zauważona.Usiadłam na łóżku.
"Co to było? Michael Jackson ? Odezwał się do mnie? Tak sam z siebie? Nie pewnie chciał się spytać tylko która godzina czy coś... Sama nie wiem co mam myśleć" Włączyłam komputer i wpisałam hasło "Michael Jackson". Wiem dziwne,że nic o nim nie wiem chociaż Emilly non stop gada na jego temat, ale mnie to mało co obchodzi więc udaje że ją słucham. Jak zaczęłam o nim czytać to nie mogłam odkleić oczu od monitora. Jego życie było takie ciekawe , ale i straszne. Kiedy czytałam o jego dzieciństwie nie mogłam w to uwierzyć. Tyle bólu , cierpienia , pogardy , a on na gali był taki uśmiechnięty jakby nic takiego w jego życiu się nie zdarzyło. Nie rozumiem.Włączyłam kilka jego piosenek, najbardziej spodobała mi się "Thriller" te ruchy , ten teledysk , to było coś niezwykłego jak mogłam nigdy tego nie zauważyć. Coraz bardziej zaczął mi się podobać, ale nie mogłam powiedzieć o tym Emilly. Pomyślałaby sobie....Bóg wie co by sobie pomyślała.
- Elena !
- Tak Tato ? - chwila ciszy.
- Jadłaś u Emilly obiad czy zjesz ze mną teraz ? - zeszłam na dół, ojciec uznał, że jednak jem z nim. Byłam strasznie głodna ,ale nic mu nie mówiłam. Na gali nie było żadnego poczęstunku , a impreza była tylko dla gwiazd.Nakryłam do stołu , ojciec położył na środku wielkiego indyka. Aż mi zaczęła ślinka cieknąć. Odmówiliśmy modlitwę i zabraliśmy się do jedzenia. Zjadałam dużo , więcej niż kiedykolwiek.
- Coś ty taka głodna ? Nie dali ci tam kolacji ? - spojrzał na mnie surowo.
- Dali , tylko nie zjadłam za dużo , bo .... nie miałam ochoty.
- Ahaaa....- nastąpiła cisza , która grała mi na nerwach.Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.
-To ja otworzę ! - wstałam od stołu i podeszłam szybkim krokiem do drzwi.
- Cześć! Możesz wyjść ze mną na spacer ? - Spojrzałam w stronę ojca.
- Tak możesz wyjść , tylko posprzątaj po sobie ze stołu.- Odparł. Posprzątałam i za jakieś 15 minut wyszłam z Emilly do Parku.
-Dzwoniłam do ciebie! Czemu nie odpierałaś? - chwilę się zamyśliłam.- No tak ! Na gali wypadła mi komórka pewnie , ktoś już ją znalazł. Ojciec mnie zabije.
- Wypadła mi na uroczystości wczoraj jak mnie szarpnęłaś za ramię.- Zrobiła krzywą minę.
- I co teraz , jak wytłumaczysz się tacie z tego ?
- Powiem że zostawiłam ją u ciebie....
- Dobrze , ale musisz wymyślić coś lepszego , bo to dłużej to kłamstwo nie przetrwa.- Usiadłyśmy na ławce i milczałyśmy. Nagle Emilly zadzwonił telefon.
-Tak ?....Tak przy telefonie. Tak siedzi obok mnie. - Podałam mi telefon - Do ciebie.
-Ale kto ? Nie chcę - oddałam go jej.
- Nie wiem odbierz , jakiś chłopak !- podała go i nie zamierzała z powrotem przyjąć.
- Halo ? - zapytałam przestraszona.
- Hi, it's me Michael !- zrobiłam tak zwane "wielkie oczy"
- Hi , why are you calling me ?
- I wanted to hear your voice again. - uśmiechnęłam się , nie kontrolowanie.
- I have your property. Where do you live? - zasłoniłam głośnik.
- To Michael Jackson , ma moją komórkę ! - Emilly nie mogła uwierzyć.
- O matko , i co mówi ?
- Chcę wiedzieć gdzie mieszkam. Powiedzieć mu ?
-Jasne , może chcę ci go przywieść osobiście! - Emillu nagle zrobiła się czerwona ze szczęścia. Przyłożyłam telefon do ucha i odpowiedziałam.
- I live in Canada - Emilly ze szczęścia wstała i przyłożyła ucho do telefony.
- Tomorrow I'll be waiting for it in the park where I always go to the concerts. - rozłączył się .
- Jutro będzie czekał w parku! - Emilly aż podskoczyła ze szczęścia.
- Ale ja ci zazdroszczę , masz nowego adoratora i to samego Michaela Jacksona ! - zrobiłam głupią minę.
-Przestań on chcę mi oddać moją własność!
- Od tego się zaczyna! Muszę lecieć ! Do zobaczenia ! - Ucałowała mnie i odeszła .
- Do zobaczenia ! - Poszłam do domu, po drodze zdałam sobie sprawę , że nie oddałam Emilly telefonu. Pewnie niedługo po niego przyjdzie.
Przyszłam do domu.
- Nie będzie mnie dzisiaj na noc , w pracy wujek Eddie zachorował i muszę zająć jego nockę.W lodówce masz szynkę , nie zjedz całej jutro dokupię. - Ucałował mnie i wyszedł .
W pokoju zobaczyłam ze jest już po 18, włączyłam komputer.Włączyłam kilka jego piosenek , rytm aż porywał mnie do tańca. Skorzystałam z okazji , że jestem sama w domu. Zaczęłam tańczyć , to uczucie , miłość , szczęście , pasja. Moje ciało samo tańczyło ja nie pomagałam. Nie myślałam , czułam !
•••
10:32
Obudziłam się na klawiaturze, całkiem nie wyspana. Zdaje się , że całą noc oglądałam o nim informację. Wykąpałam się i poszłam do parku , chociaż tak dokładnie to nie wiem o której miał przyjść Michael jeżeli to w ogóle był on. Usiadłam na mojej ulubionej ławce. Na drugiej ławce po mojej prawej stronie siedziała tajemnicza postać w czarnym kapeluszu i ciemnym płaszczu.Co chwila na mnie spoglądała. Nagle dosiadła się do mnie, chciałam wstać.
- Wait! - spojrzałam za siebie. Tajemnicza postać zdjęła kapelusz. To Michael Jackson.
- Hi. You have my cell phone?- spytałam sucho.
- Can you sit down? - "on umie mówić po polsku ? " - pomyślałam.
- Okey - uśmiechnął się.
  Chciałam już odejść , ale złapał mnie za rękę i spytał.
- What's your name  ?
- I'm Elena and I hope that one day we will meet yet. - odeszłam.
-Goodbye Elena, well I hope so - Odwróciłam się. Na ławce nie siedziała już tajemnicza postać. To był Michael Jackson.

sobota, 15 grudnia 2012

Grammy 1986

II Rozdział Grammy 1986 !

Sobota 1986r.


Po samotnym śniadaniu poszłam biegać.Śniadanie zjadłam sama , bo ojciec miał na rano do pracy.Ulice Kanady są piękne, najbardziej kiedy mogę biegać w porannej atmosferze.Pobiegłam do mojego ulubionego parku , jak zawsze usiadłam na ławce i myślałam. Tym razem moje myśli były zapełnione pytaniami. "Czy spotkam tam jakąś sławną osobę?" , "Czy poznam Whitney ? " , Czy poznam Tine Turner " "O matko a jeżeli będzie tam jeszcze więcej sław?" , "Ile będę miała autografów ? "
Tak się zamyśliłam ze nawet nie zauważyłam kiedy dosiadł się do mnie Eliot.
-Cześć!- nic nie odpowiedziałam - Ej żyjesz ? - szturchnął mnie.
- O ! Tak żyje. Przepraszam nie zauważyłam cię.
- Nic nie szkodzi ostatnio często mnie nie zauważasz, przyzwyczaiłem się.
-Przestań, ty znowu zaczynasz ja..
- Tak ty , i ty ciągle ty ! Wiesz chyba stąd pójdę bo nie mam ochoty na ciebie patrzeć - Odszedł. Nie zepsuło mi to humoru pobiegłam do domu, a w myślach miałam tylko. Dzisiaj do Los Angeles !
•••
Całe popołudnie czytałam  "krótką powtórkę z angielskiego" , bo pochodzę z Polski , a do Kanady przeprowadziłam się 2 lata temu. Wiem powinnam już umieć angielski ale na wszelki wypadek sobie powtórzę. Po obiedzie spotkałam się z Matką. Moi rodzice są w separacji ale z mamą nadal utrzymuję kontakt.Kocham ją mogę jej powiedzieć wszystko jest jak moja najlepsza przyjaciółka. Weszłam na 3 piętro i zapukałam 5 razy do drzwi w rytm piosenki Anny Jantar. Wtedy wie, że to ja przyszłam w odwiedziny. Weszłam a w drzwiach stała piękna i zawszę młoda Natalia Kingston. Wysoka i szczupła blondynka (lat 41) Lubiąca zaszaleć i słuchać dobrej muzyki z lat 20'. Usiadłam w salonie.Opowiedziałam wszystko.
-No coś ty ? - kiwnęłam głową że tak.
- Hahahaha ! Ale się Bobi zdziwi jak to się wyda ! Haha!
- Dlatego wiem że zachowasz to w tajemnicy - Spojrzałam na nią z zaufaniem.
- Jasne że zachowam kochanie.
Wizyta u mamy była taka niezwykle wciągająca , że nie zauważyłam kiedy zrobiło się już tak późno.
-O . nie ! Jest już w pół do piątej. Muszę wracać , nie wzięłam jeszcze rzeczy z domu a spotykam się z Emilly o 17 w parku.
- To leć , bo dziewczyna pojedzie bez ciebie ! - Ucałowałam mamę i wybiegłam do domu. Przyszłam do domu była 16:50 . Emilly już pewnie na mnie czeka , wzięłam torebkę z biletami i 50$ tyle ile udało mi się uzbierać przez miesiąc. Krzyknęłam -Pa Tato ! - i wybiegłam w stronę parku.Dobrze że  mieszkam blisko parku. Na ławce dostrzegłam Emilly.
-Gdzie byłaś ? Jest już 17:03 !
-Nie marudź ! Na peron dojedziemy akurat ! : )
- Obyś miała rację.
Około 19:40 przyjechał pociąg. Byłyśmy już w drodze.
- Wiesz że tam podobno ma być sam Michael Jackson ? - Powtarzała co chwilę Emilly z zachwytem.
Zdaje się że zasnęłam bo kiedy byliśmy na miejscu byłam okryta kurtką i potargana.Zanim wysiadłam ubrałam kurtkę i zdążyłam ogarnąć włosy. W Los Angeles byliśmy o 20:22. Było ciepło więc zmieniłam kurtkę na płaszcz. Na Galę dotarliśmy o równej 21. Weszłam do wielkiej sali , gdzie było pełno krzeseł zrobionych z czerwonej skóry, a światła oświetlały piękne rzeźby postawione w sali. Usiadłyśmy w 3 rzędzie.Nagle w sali zrobiło się ciemno i oświetlona była tylko scena. Zaczęło się ! Nie wierzę własnym oczom.W połowie Gali na scenie wywołali Michaela Jacksona , widownia już była lekko oświetlona. Spojrzałam na człowieka o ciemnym kolorze skóry , z chłopięcym słodkim głosem. Albo to było naprawdę , albo miałam tylko takie wrażenie że spoglądał co chwila na mnie.
- Zobaczmy gdzie siedzi Michael! - szeptała Emilly.
Nie wysoka postać siadała w pierwszym rzędzie o dwa przed nami. Emilly miała doskonały widok jak zarówno i ja.

22:30

Koniec Gali , wszyscy zaczęli wychodzić z sali Emilly czekała aż Michael Jackson wstanie z miejsca.
- nie mamy czasu zaraz mamy pociąg ! - wstałam i kierowałam się w stronę wyjścia. Poczułam pukanie w moje prawe ramie. Obejrzałam się .
-Hi ! - odezwał się ciemnoskóry mężczyzna o chłopięcym głosie.
-Hi... - Odpowiedziałam .
- I'am Michael ! - uśmiechnął się - Michael Jackson.
- Nice to meet you. I like your name.- odeszłam. Tak się spieszyłam że nie zauważyłam kiedy wypadła mi komórka .
Na pociąg zdążyłyśmy. Byliśmy w drodze.
-Co to miało być? - spytała Emilly.
- Ale o co chodzi?
- O Michaela Jacksona ! - spojrzała na mnie z zażenowaniem.
- Nic , to była normalna rozmowa. - Emilly usiadła wkurzona i zasnęła.
A ja wpatrywałam się w krople deszczu na szybie i myślałam o  zdarzeniu na Gali.

__________________________________________________________________________

Natalia Kingston (lat 41) - piękna ,wysoka ,szczupła blondynka, lubiąca zaszaleć i słuchać dobrej muzyki z lat 20'. Mama Eleny również jej bliska przyjaciółka : )


Bob Kingston (lat 48) - Ojciec Eleny. Pracuje jako kierowca tira dlatego często nie ma go w domu. Surowy w kwestii wychowania córki ,ale skuteczny.

Kolejny zwykły dzień

I Rozdział Kolejny zwykły dzień.
Piątek 1986 r.

6:51
(Dzwoni telefon) - Halo ?
- Cześć to ja Emilly!
- Emilly? Jest prawie 7 rano !
- Nie marudź tylko wstawaj czekam przed domem !
Rozłączyła się. Podeszłam do okna. Faktycznie stała oparta o płot. Ubrałam się ciepło , bo na dworze było 13 stopni. Wszyscy jeszcze spali, wypiłam kawę i wyszłam z domu.
- Co tak długo ?! - krzyknęła Emilly.
- Nie krzycz , ojciec jeszcze śpi.
- Nie ważne , ma dla ciebie niespodziankę- wyjęła dwa bilety na 28 rozdanie nagród Grammy , które odbędzie się w niedziele.
-O, matko ! Nie mogę w to uwierzyć....
- Ciszej, bo ludzie patrzą . :D To co w sobotę przyjdę po ciebie o 19 , bo mamy na 19:45 pociąg.- Kierowała się już w stronę bramki.
-Czekaj ! Ojciec nigdy mi nie pozwoli pojechać.
- Musimy coś wymyślić...zadzwonię do ciebie dzisiaj jak coś wymyślę, teraz się śpieszę do pracy. Do zobaczenia.- Wybiegła z podwórka .
- Pa !
Weszłam do domu , mój tato siedział i pił swoją poranną kawę.Przeszłam cicho przez korytarz nie chcąc być zauważona.
- Odwiedziny ? - dobiegł mnie donośny głos z kuchni.
"Kurde" - pomyślałam
-Tak Emilly przyszła mi przekazać mi wiadomość - poczułam na sobie surowy wzrok ojca.
- A mogę wiedzieć jaką - zamarłam
"Co by tu wymyślić?"- zastanawiałam się.
- Chciała mi powiedzieć...że jeszcze dzisiaj mi przyniesie plakat Whitney Houston.
- I po to przyszła aż tutaj ?
- Miała po drodze , bo szła do pracy - Wbiegłam szybko do pokoju i nie usłyszałam już odpowiedzi ojca na moją całkiem niezła wymówkę.
Położyłam się na łóżku a telefon pod poduszką w razie gdyby Emily zadzwoniła.
•••
- Elena!...Elena...wstawaj córeczko.
- Co?....Ja...Która jest godzina? - zapytałam zaspana.
- Za dwie czwarta. Za pół godziny chciałbym widzieć cię na kolacji , na obiad nie byłaś łaskawa zejść więc zjesz go teraz.
"Już taka godzina? Muszę pójść pod prysznic."
Wysuszyłam włosy i od razu zeszłam na kolacje-obiad.
-Smacznego Ojcze- Usiadłam i wraz z ojcem podziękowaliśmy Bogu w modlitwie za dary , które mamy na stole. Kiedy w kuchni zmywałam naczynia zadzwonił telefon domowy. Usłyszałam tylko wątek.
-Tak jest w domu. Już podaje.- Ojciec odłożył słuchawkę a ja odebrałam w kuchni.
-Tak ?
-Elena ? To ja Emilly. Mam plan!
- A mogę go poznać ? - zapytałam szczęśliwa.
- Tak. Ale powiem ci tylko co masz robić. Daj ojcu słuchawkę, ale zanim to zrobisz to powiedz głośno do telefonu " Byłoby świetnie, oby się zgodził" i krzyknij . "Tato , mama Emilly chciałaby z tobą rozmawiać !"
- Na coś ty...
-Rób co mówię! - "może się uda." -pomyślałam.
-Byłyby świetnie,oby się zgodził!- powiedziałam donośnie , tak jak mówiła.
-Tato! Mama Emilly chciałaby z tobą rozmawiać ! - krzyknęłam. Podszedł , rozmowy nie słyszałam.
Ojciec wszedł do salonu i powiedział:
-Pozwalam ci prze nocować z soboty na niedziele u Emilly. - powiedział z uśmiechem.
Nic o tym nie wiedziałam ,ale domyśliłam się że to plan Emilly.-Rzuciłam się na tatę i krzyknęłam szczęśliwa.
-Dziękuje Tato ! Kocham cię! - szybko pobiegłam do swojego pokoju.
Za chwilę zadzwonił telefon. Emilly wszystko mi wytłumaczyła. Idę niby do niej na noc , a ona ma niby nockę w pracy. O 17 spotykamy się w parku Jutro.
Położyłam się na łóżko szczęśliwa i zmęczona. "Nie wierze , jutro jadę do Stanów!"

Początek : )

Witajcie : ) Nazywam się Anna ale przyjaciele mówią na mnie Ania. Jestem Fanką Michaela Jacksona. Założyłam ten blog z potrzeby pisania opowiadania o Nim : )
Na początek Kilka głównych bohaterów:

emilly.jpgElena Kingston (18 lat)- Skromna dziewczyna pochodząca z nie zamożnej rodziny. Nie spotkała się nigdy na poważnie z chłopakiem , ponieważ jej nad opiekuńczy ojciec zabraniał jej tego. Elena nigdy nie wyróżnia się z tłumu. Kocha tańczyć i ma ogromny talent jak zarówno umie anielsko śpiewać. Lubi czasami posłuchać dobrego popu z lat 80'.

MICHAEL JACKSON (28 lat) : muzyk , tancerz , artysta estradowy. Kocha dzieci i uwielbia występować na scenie. Bez fanów jest niczym , mówi sobie przed każdym koncertem. Nigdy nie miał stałej dziewczyn , bo wszystkie Jego eks wyłudzały od Niego pieniądze. Marzy żeby kiedyś spotkać kobietę swoich marzeń , która pokochałaby Go nie tylko za to że jest sławny i ma dużo pieniędzy.



 
Eliot Garden (20 lat) - Były chłopak Eleny. Przestał się z nią spotykać od kiedy jej ojciec zagroził mu policją.Nadal ją kocha, niestety ona nie odwzajemnia jego uczuć,ale Eliot coraz bardziej próbuje się do niej zbliżyć. Lubi jeździć na rolkach i tańczyć (chociaż nie najlepiej mu to wychodzi)



Emilly Avtesk (17 lat)
- Najlepsze przyjaciółka Eleny była Eliota(Rzucił ją bo nie przestał kochać Eleny)Jest fanką Michaela Jacksona i zazdrości Elenie talentu tanecznego.Lubi śpiewać i grać na pianinie.Elana zawsze może na nią liczyć : )

Ważne ! 

Proszę was abyście nie dodawali komentarzy typu : Fajne, zapraszam do mnie. Nie lubię takich zachowanie wtedy jest to oczywiste,że już ta osoba i jej blog nie będzie mnie interesował -.-

Mam nadzieje że dodacie mnie do Obserwowanych odwdzięczę się tym samym :)