I Rozdział Kolejny zwykły dzień.
Piątek 1986 r.
6:51 (Dzwoni telefon) - Halo ?
- Cześć to ja Emilly!
- Emilly? Jest prawie 7 rano !
- Nie marudź tylko wstawaj czekam przed domem !
Rozłączyła się. Podeszłam do okna. Faktycznie stała oparta o płot. Ubrałam się ciepło , bo na dworze było 13 stopni. Wszyscy jeszcze spali, wypiłam kawę i wyszłam z domu.
- Co tak długo ?! - krzyknęła Emilly.
- Nie krzycz , ojciec jeszcze śpi.
- Nie ważne , ma dla ciebie niespodziankę- wyjęła dwa bilety na 28 rozdanie nagród Grammy , które odbędzie się w niedziele.
-O, matko ! Nie mogę w to uwierzyć....
- Ciszej, bo ludzie patrzą . :D To co w sobotę przyjdę po ciebie o 19 , bo mamy na 19:45 pociąg.- Kierowała się już w stronę bramki.
-Czekaj ! Ojciec nigdy mi nie pozwoli pojechać.
- Musimy coś wymyślić...zadzwonię do ciebie dzisiaj jak coś wymyślę, teraz się śpieszę do pracy. Do zobaczenia.- Wybiegła z podwórka .
- Pa !
Weszłam do domu , mój tato siedział i pił swoją poranną kawę.Przeszłam cicho przez korytarz nie chcąc być zauważona.
- Odwiedziny ? - dobiegł mnie donośny głos z kuchni.
"Kurde" - pomyślałam
-Tak Emilly przyszła mi przekazać mi wiadomość - poczułam na sobie surowy wzrok ojca.
- A mogę wiedzieć jaką - zamarłam
"Co by tu wymyślić?"- zastanawiałam się.
- Chciała mi powiedzieć...że jeszcze dzisiaj mi przyniesie plakat Whitney Houston.
- I po to przyszła aż tutaj ?
- Miała po drodze , bo szła do pracy - Wbiegłam szybko do pokoju i nie usłyszałam już odpowiedzi ojca na moją całkiem niezła wymówkę.
Położyłam się na łóżku a telefon pod poduszką w razie gdyby Emily zadzwoniła.
•••
- Elena!...Elena...wstawaj córeczko.
- Co?....Ja...Która jest godzina? - zapytałam zaspana.
- Za dwie czwarta. Za pół godziny chciałbym widzieć cię na kolacji , na obiad nie byłaś łaskawa zejść więc zjesz go teraz.
"Już taka godzina? Muszę pójść pod prysznic."
Wysuszyłam włosy i od razu zeszłam na kolacje-obiad.
-Smacznego Ojcze- Usiadłam i wraz z ojcem podziękowaliśmy Bogu w modlitwie za dary , które mamy na stole. Kiedy w kuchni zmywałam naczynia zadzwonił telefon domowy. Usłyszałam tylko wątek.
-Tak jest w domu. Już podaje.- Ojciec odłożył słuchawkę a ja odebrałam w kuchni.
-Tak ?
-Elena ? To ja Emilly. Mam plan!
- A mogę go poznać ? - zapytałam szczęśliwa.
- Tak. Ale powiem ci tylko co masz robić. Daj ojcu słuchawkę, ale zanim to zrobisz to powiedz głośno do telefonu " Byłoby świetnie, oby się zgodził" i krzyknij . "Tato , mama Emilly chciałaby z tobą rozmawiać !"
- Na coś ty...
-Rób co mówię! - "może się uda." -pomyślałam.
-Byłyby świetnie,oby się zgodził!- powiedziałam donośnie , tak jak mówiła.
-Tato! Mama Emilly chciałaby z tobą rozmawiać ! - krzyknęłam. Podszedł , rozmowy nie słyszałam.
Ojciec wszedł do salonu i powiedział:
-Pozwalam ci prze nocować z soboty na niedziele u Emilly. - powiedział z uśmiechem.
Nic o tym nie wiedziałam ,ale domyśliłam się że to plan Emilly.-Rzuciłam się na tatę i krzyknęłam szczęśliwa.
-Dziękuje Tato ! Kocham cię! - szybko pobiegłam do swojego pokoju.
Za chwilę zadzwonił telefon. Emilly wszystko mi wytłumaczyła. Idę niby do niej na noc , a ona ma niby nockę w pracy. O 17 spotykamy się w parku Jutro.
Położyłam się na łóżko szczęśliwa i zmęczona. "Nie wierze , jutro jadę do Stanów!"
Podoba mi się. Pewnie jako jedna z niewielu czytam całość. Wiem, że tak jest bo sam komentarz: Super, świetnie! To totalne dno... Podoba mi się to imię: Elena. Pewnie z Pamiętników Wampirów, co? Widziałam, że lubisz. Naprawdę cudowne są te "ich" plany... xD
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie. Liczę na komentarze i obserwację.
http://forever4young.blogspot.com/
Dziękuje ; )
OdpowiedzUsuńJak zgadłaś z Pamiętniki Wampirów : )