Rozdział V
"Kawiarnia"
Wtorek 1986
Następnego dnia popołudniu.Zaspana z wczorajszej pracy wstałam przed 13, po krótkiej kąpieli zeszłam do kuchni.Przygotowałam sobie poranną kawę wsypując cukier zauważyłam kartkę,która leżała na blacie w kuchni.
-"Elena ! Wyjechałem na 2 tygodnie do kolegi w Londynie.Przepraszam,że się nie pożegnałem ale spałaś tak słodko,że szkoda było cię budzić.W szafce pod telewizorem zostawiłem ci 300$ .Spróbuj nie wydawać wszystkiego na głupoty,niech ci starczy na jedzenie.Żadnych niespodziewanych gości! Kocham cię, do zobaczenia za 2 tygodnie. Tata!" Wyjechał.Mam nadzieje,że nic mu się nie stanie w tym Londynie.Usiadłam na chwilę i myślałam.Zaczęłam myśleć o tacie,a później nie wiem czemu moje myśli zapełniły się Michaelem. Już tego nie kontroluje a co jeśli Emilly miała racje,może coś z tego będzie.Zanim dokończyłam swoją myśl dostałam wiadomość.
- Cześć, pamiętaj o dzisiejszej kolacji! o 17 z Michaelem! Przyjdę do ciebie o 15 i cię przyszykuję.- Mnie? Ja nie potrzebuje pomocy.Po chwili jej odpisałam.
- Możesz przyjść, ojciec wyjechał na 2 tyg. do Londynu. Ja teraz pójdę do sklepu i o 15 czyli za około półtorej godzinki będę czekać na ciebie w domu. Do zobaczenia ; *
- Do zobaczenia! Kup mi coś kochana ! - Dzisiaj wezmę do sklepu tylko 50$ i wydam na chleb bo mi brakuje i może jeszcze kupie coś na kanapki. Muszę oszczędzać, tato nie miał zbyt dużo pieniędzy,szkoda. Poszłam do pobliskiej galeri.Miałam do niej około 30 minut drogi jest tam najtańszy chleb co mi robi na korzyść.Weszłam do spożywczego i kupiłam 3 chleby nie jem zbyt dużo więc mi starczy na tydzień.Do kupiłam jeszcze wędliny i czekoladę na chleb zostało mi 12,31$ Pomyślałam,że mogę jeszcze kupić jakiś poczęstunek jak przyjdzie do mnie Emilly. Weszłam do ciastkarni " Sweet Dreams" zapędziłam się wydałam całą resztę na:
- ciastka karmelowe, czekoladowe,kokosowe i 2 babeczki.
Myślę,że to wystarczy.Wzięłam za małą torbę na zakupy, w ręku musiałam trzymać jeden woreczek ciastek.Wychodziłam już z galeri wyjmowałam bilety z torebki a,że była zapchana zakupami sprawiało mi to trudność.W pewnej chwili jakiś facet mnie potrącił wszystko mi się wysypało zakupy, kosmetyki, słodycze i bilety.Zbierając to byłam wściekła.Pomógł mi jakiś chłopak.
- Niektórzy ludzie nie mają za grosz kultury.- spojrzałam na niego, nasze spojrzenia się zetknęły. Szybko skierowałam wzrok na dół.
- Tak, masz racje. Dziękuje za pomoc- wstaliśmy.
- Nie ma za co. Jestem Jeremy. - Wyciągnął rękę.
- A ja Elena, miło mi - uścisnęłam jego dłoń
- Powiedz Elena skąd jesteś ? - razem wychodziliśmy z galeri.
- Mieszkam na Przedmieściach , a ty ? - staneliśmy przed wyjściem.
- Ja mieszkam za tą kawiarnią na Przedmieściach.!
- To ciekawe. Jeremy, skąd wiedziałeś że umiem mówić po polsku ? - uśmiechnełam się.
- Mówiąc szczerze nie wiedziałam. Zdałem się na intuicję. Pomyślałem " Taka ładna to musi być Polka" - zawstydziłam się.
- To ja już lecę, spieszę się
- Mam nadzieje,że kiedyś się spotkamy. - Spojrzał mi w oczy.
- Na pweno.- odpowiedziałam i wsiadłam do autobusu. Po drodze nie mogłam przestać się uśmiechać.Całkiem zapomniałam o tym spotkaniu z Emilly. Czekała już na podwórku.
- Lekkie spóźnienie, przepraszam- otworzyłam drzwi i weszłyśmy.- Tylko odłożę zakupy , poczekaj u mnie w pokoju. Na dwóch talerzach położyłam ciasteczka i zaniosłam do pokoju.
- Więc co ? Jak się ubierzesz? - zapytała z ciekawością .
- Hmmm..... Tak? - Pokazałam na swój strój klepiąc się w uda.
- Ta... a może jeszcze worek na głowę i napis "sierotka" ? - trochę się wkurzyłam, ale miała rację
- Ubierzesz hmmmm, tę tunikę, ten berecik , te spodnie , te buty o i ten płaszcz, a fryzurą zajmiemy się później. - patrzyłam na nią z zakłopotaniem.
- No co się tak gapisz jak bałwan w śnieg?! Ubieraj się! - Poszłam do toalety. Kiedy wyszłam, Emilly zaświeciły się oczy.
- Pięknie, brak mi słów. Tobie wszystko pasuje ! - Spojrzałam na zegarek była 16.
- Dzięki , może teraz fryzura ? - Lubie jak Emilly robi mi fryzury. Mówi,że mam takie długie i piękne włosy. Ciekawe jaką teraz wymyśli fryzurę.Minęło około 30 minut.
- Już gotowe! - Podeszłąm do lustra w łaziece.
- Ale fantastyczne ! Przeszedłaś samą siebie! - Miałam puszczoną grzywkę a styłu zrobione loki,które były podwinięte trochę do góry.Przytuliłam ją i znowu podziękowałam.
- Dobrze już wystarczy. Która jest ?
- 16:48.
- W ile minut dojdziesz ?
- w jakieś 10 .
- To ruszaj ślicznotko, ja zostanę i po pilnuję domu. Gdy byłam na miejscu nikt nie czekał ani w środku ani na zewnątrz. Usiadłam na ławce przed knajpą.Tak myślałam,że to żart.Znowu usłyszałam ten miły chłopięcy głos.To był Michael.
-Hey, is not that you are with me today appointed?- uśmiechnęłam się.
- What we have on the menu ? - podał mi rękę.
- I see here a sweet strawberry - weszliśmy do środka. Gdy weszliśmy do kawiarni wszyscy skierowali w stronę mnie i Michaela wzrok.Czułam się dziwnie. Usiedliśmy w kącie, tak aby ludzie nie widzieli nas i co chwilę nie spoglądali.Zamówiłam to co on, bardzo mi smakowało.Miał takie śliczne oczy co chwilę się w nie wpatrywałam chyba to zauważył, bo podnosił głowę i się uśmiechał.Rozmowę z nim prowadziłam bardzo swobodnie. Był miły, czułam się z nim jak z przyjacielem.Myślałam,że Michael jest kolejną popową rozpuszczoną gwiazdą, a tak zatraciłam się z nim w rozmowie,że jak spojrzałam na zegarek była 21
-Michael, is already too late....
- Please call me Mike- przerwał mi.
- I have to go home, probably waiting worried Emmily.-oznajmiłam.
-What Emmily?
- My friend is waiting for me at home. He probably thinks that something happened.
- Sure,limousine will soon- zdziwiłam się.
- Limousine? Mike does not come back on foot.
- I will not let you, it is already late, I do not want something to happen.-złapał mnie za rękę - poza tym limuzyna już jest.Faktycznie czarna limuzyna stała pod kawiarnią. Zapłacił za kolację i weszliśmy do limuzyny. Jazda nie była długa, za jakieś 10 minut byliśmy pod moim domkiem. Podszedł ze mną do drzwi.
- Elena You know, I had a lot of fun with you today- patrzył się na mnie z taką miłością.
- I, too, wish that was the end. Definitely a repeat- Uśmiechnęłam się, nagle nasze twarze były blisko siebie...czułam jego oddech na ustach. Tak to już miało się stać, tak tego pragnełam. Nagle....
- Cześć Gołąbeczki ! Koniec zabawy ! Pożegnajcie się i do domu..- byłam wkurzona, widocznie Michael też wydawał się być lekko zażenowany.
- Goodbye, Michael
- Goodbye - odszedł do limuzyny. Myślałam,że już na mnie nie spojrzy jednak kiedy wsiadał zobaczyłam błysk w jego oczach. Weszłam do góry z Emmily
- I jak było ? - nie zareagowałam, poszłam do pokoju i zamknęłam się bez słowa. Kiedy się przebierałam po kąpieli usłyszałam tylko,
- Zostaję u ciebie na noc. Ok ?
- Dobrze - położyłam się i po chwili zasnęłam.
________________________________________________________________________
Jeremy - Nowy chłopak. Zauroczony w Eleni. Dziewczyna jeszcze nie wie,że złączy ich coś wyjątkowego.Pochodzi z Polski i mieszka blisko Eleny. Więcej o nim będzie w opowiadaniu .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz