niedziela, 16 grudnia 2012

Michael Jackson

III Rozdział Michael Jackson
Niedziela 1986 r.

Do domu wróciłam około godziny 14. Ojciec był w ogrodzie i kosił trawnik, weszłam nie zauważona.Usiadłam na łóżku.
"Co to było? Michael Jackson ? Odezwał się do mnie? Tak sam z siebie? Nie pewnie chciał się spytać tylko która godzina czy coś... Sama nie wiem co mam myśleć" Włączyłam komputer i wpisałam hasło "Michael Jackson". Wiem dziwne,że nic o nim nie wiem chociaż Emilly non stop gada na jego temat, ale mnie to mało co obchodzi więc udaje że ją słucham. Jak zaczęłam o nim czytać to nie mogłam odkleić oczu od monitora. Jego życie było takie ciekawe , ale i straszne. Kiedy czytałam o jego dzieciństwie nie mogłam w to uwierzyć. Tyle bólu , cierpienia , pogardy , a on na gali był taki uśmiechnięty jakby nic takiego w jego życiu się nie zdarzyło. Nie rozumiem.Włączyłam kilka jego piosenek, najbardziej spodobała mi się "Thriller" te ruchy , ten teledysk , to było coś niezwykłego jak mogłam nigdy tego nie zauważyć. Coraz bardziej zaczął mi się podobać, ale nie mogłam powiedzieć o tym Emilly. Pomyślałaby sobie....Bóg wie co by sobie pomyślała.
- Elena !
- Tak Tato ? - chwila ciszy.
- Jadłaś u Emilly obiad czy zjesz ze mną teraz ? - zeszłam na dół, ojciec uznał, że jednak jem z nim. Byłam strasznie głodna ,ale nic mu nie mówiłam. Na gali nie było żadnego poczęstunku , a impreza była tylko dla gwiazd.Nakryłam do stołu , ojciec położył na środku wielkiego indyka. Aż mi zaczęła ślinka cieknąć. Odmówiliśmy modlitwę i zabraliśmy się do jedzenia. Zjadałam dużo , więcej niż kiedykolwiek.
- Coś ty taka głodna ? Nie dali ci tam kolacji ? - spojrzał na mnie surowo.
- Dali , tylko nie zjadłam za dużo , bo .... nie miałam ochoty.
- Ahaaa....- nastąpiła cisza , która grała mi na nerwach.Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.
-To ja otworzę ! - wstałam od stołu i podeszłam szybkim krokiem do drzwi.
- Cześć! Możesz wyjść ze mną na spacer ? - Spojrzałam w stronę ojca.
- Tak możesz wyjść , tylko posprzątaj po sobie ze stołu.- Odparł. Posprzątałam i za jakieś 15 minut wyszłam z Emilly do Parku.
-Dzwoniłam do ciebie! Czemu nie odpierałaś? - chwilę się zamyśliłam.- No tak ! Na gali wypadła mi komórka pewnie , ktoś już ją znalazł. Ojciec mnie zabije.
- Wypadła mi na uroczystości wczoraj jak mnie szarpnęłaś za ramię.- Zrobiła krzywą minę.
- I co teraz , jak wytłumaczysz się tacie z tego ?
- Powiem że zostawiłam ją u ciebie....
- Dobrze , ale musisz wymyślić coś lepszego , bo to dłużej to kłamstwo nie przetrwa.- Usiadłyśmy na ławce i milczałyśmy. Nagle Emilly zadzwonił telefon.
-Tak ?....Tak przy telefonie. Tak siedzi obok mnie. - Podałam mi telefon - Do ciebie.
-Ale kto ? Nie chcę - oddałam go jej.
- Nie wiem odbierz , jakiś chłopak !- podała go i nie zamierzała z powrotem przyjąć.
- Halo ? - zapytałam przestraszona.
- Hi, it's me Michael !- zrobiłam tak zwane "wielkie oczy"
- Hi , why are you calling me ?
- I wanted to hear your voice again. - uśmiechnęłam się , nie kontrolowanie.
- I have your property. Where do you live? - zasłoniłam głośnik.
- To Michael Jackson , ma moją komórkę ! - Emilly nie mogła uwierzyć.
- O matko , i co mówi ?
- Chcę wiedzieć gdzie mieszkam. Powiedzieć mu ?
-Jasne , może chcę ci go przywieść osobiście! - Emillu nagle zrobiła się czerwona ze szczęścia. Przyłożyłam telefon do ucha i odpowiedziałam.
- I live in Canada - Emilly ze szczęścia wstała i przyłożyła ucho do telefony.
- Tomorrow I'll be waiting for it in the park where I always go to the concerts. - rozłączył się .
- Jutro będzie czekał w parku! - Emilly aż podskoczyła ze szczęścia.
- Ale ja ci zazdroszczę , masz nowego adoratora i to samego Michaela Jacksona ! - zrobiłam głupią minę.
-Przestań on chcę mi oddać moją własność!
- Od tego się zaczyna! Muszę lecieć ! Do zobaczenia ! - Ucałowała mnie i odeszła .
- Do zobaczenia ! - Poszłam do domu, po drodze zdałam sobie sprawę , że nie oddałam Emilly telefonu. Pewnie niedługo po niego przyjdzie.
Przyszłam do domu.
- Nie będzie mnie dzisiaj na noc , w pracy wujek Eddie zachorował i muszę zająć jego nockę.W lodówce masz szynkę , nie zjedz całej jutro dokupię. - Ucałował mnie i wyszedł .
W pokoju zobaczyłam ze jest już po 18, włączyłam komputer.Włączyłam kilka jego piosenek , rytm aż porywał mnie do tańca. Skorzystałam z okazji , że jestem sama w domu. Zaczęłam tańczyć , to uczucie , miłość , szczęście , pasja. Moje ciało samo tańczyło ja nie pomagałam. Nie myślałam , czułam !
•••
10:32
Obudziłam się na klawiaturze, całkiem nie wyspana. Zdaje się , że całą noc oglądałam o nim informację. Wykąpałam się i poszłam do parku , chociaż tak dokładnie to nie wiem o której miał przyjść Michael jeżeli to w ogóle był on. Usiadłam na mojej ulubionej ławce. Na drugiej ławce po mojej prawej stronie siedziała tajemnicza postać w czarnym kapeluszu i ciemnym płaszczu.Co chwila na mnie spoglądała. Nagle dosiadła się do mnie, chciałam wstać.
- Wait! - spojrzałam za siebie. Tajemnicza postać zdjęła kapelusz. To Michael Jackson.
- Hi. You have my cell phone?- spytałam sucho.
- Can you sit down? - "on umie mówić po polsku ? " - pomyślałam.
- Okey - uśmiechnął się.
  Chciałam już odejść , ale złapał mnie za rękę i spytał.
- What's your name  ?
- I'm Elena and I hope that one day we will meet yet. - odeszłam.
-Goodbye Elena, well I hope so - Odwróciłam się. Na ławce nie siedziała już tajemnicza postać. To był Michael Jackson.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz